Konnichiwa!
Cieszę się, że ci się podoba Viva ^^ Ale serio, czy moja płeć jest istotna?
Zapraszam do czytania :3
*****
Rozdział I
Zimno mi... Czy to krew...? Czyja? A no tak chyba moja...
Ooo wylewa mi się z nogi...
Nie dość, że zimno to jeszcze ciemno i mokro. Przecudne miejsce! Czekaj, czekaj. Czy to nie ścieki?
Ścieki?! Co ja tu cholera robię? I czemu nie widzę kompletnie nikogo?
.
.
.
A no tak. Kto normalny chodzi po ściekach... Ale jak ja się tu znalazłem?
Kuso! Nic nie pamiętam!
Ooo mam włosy pod kolor oczu... Jak mił... Czekaj co?! Tu też mi krwawi?!
O jeny...
Co mi się... stało...? /traci przytomność/
Obudziłem się w całkowicie białej sali, w łóżku o pościeli w także tym kolorze. Pasowałem tam! Kolorem skóry! Hah. Mój czarny humor wrócił. Z powodu jakiegoś sprzętu w moim gardle, przez chwilę nie mogłem oddychać. Na szczęście podejrzliwe pikanie jakiejś aparatury zwabiło do pokoju pielęgniarkę, która z kolei zawołała lekarza.
-Widzę, że już się pan obudził.-zaczął gadać kiedy wyciągał mi to ustrojstwo z przełyku - To wyśmienita wiadomość! Nie znaleźliśmy przy panu żadnych dokumentów, a pańskie dane byłyby bardzo pomocne. Jeśli jest pan w stanie to proszę nam napisać swoje dane, jakiś kontakt z kimś z rodziny.
-Khe!-odkaszlnąłem. Ten doktor tak zajął się gadaniem, że pewnie mógłbym sobie żyły podciąć a by nie zauważył... Wkurzające.-Nazywam się Gabriel Kurotsuki. Nie mam pojęcia jak znalazłem się w tamtym miejscu, ale wiem, że za parę dni muszę być już w szkole. Gdyby moja rodzina chciała mieć ze mną kontakt to nie wysyłali by mnie do internatu, więc nie wiem jak pan, ale ja uważam że lepiej ich jednak nie informować. Co chce pan wiedzieć? Sam odpowiem.- już bardzo dawno tak się nie wkurzałem. Nie miałem pojęcia jak wylądowałem w tamtym miejscu, ani tym bardziej jak mnie ktoś tam znalazł. Za to wiedza, że "rodzina" nie chciała by wiedzieć o tym co się stało była niepodważalna. Przecież jestem tylko utrapieniem, "wypadkiem przy pracy". I nie, że sobie to ubzdurałem, sami mi to powiedzieli. Milusie uczucie usłyszeć coś takiego od własnych rodziców. Pozbyli się mnie wysyłając do internatu i teraz mogę z czystym sercem powiedzieć, że łączą mnie z nimi tylko pieniądze na utrzymanie i nazwisko. Eh... Musze jakoś "normalnie" wyglądać, bo przecież nie mogą sobie pozwolić, żeby pierworodny zniszczył ich już i tak nadszarpaną reputacje znajomych. No, ale przecież nie muszą mnie oglądać na co dzień! Ah! Jaki świat byłby piękny gdybym miał normalnych rodziców... Wracając to doktorka, który od dłuższego czasu coś gadał.
-W takim razie Gabrielu poproszę cię o wypełnienie swoich danych. Tu masz papiery. Jak coś będzie niejasne przy łóżku masz taki guziczek, naciśnij, przyjdę i wyjaśnię. Później jeszcze zadam ci parę pytań.- Skończył gadać i wyszedł z pokoju. Dobra, zmieniam zdanie. Nawet fajny lekarz. W ogóle się o nic nie czepia. Co my tu mamy? Data urodzin, choroby w rodzinie, bla, bla, bla... Chyba każdy wie jak coś takiego wygląda. Kiedy już napisałem co miałem, lekarz przyszedł i zadał te pytania, o których mówił. Ale to nic szczególnego, oprócz dziwnego pytania o to czy moje oczy i włosy były takie od zawsze. No cóż, były. Przecież nic w tym szczególnego, ne? Chociaż te oczy trochę straszą, ale są takie jedyne w swoim rodzaju! Tak jak cały ja.
-Dobrze, Gabrielu twój pobyt tutaj może trochę potrwać, gdyż zanim wyjdziesz rana głowy musi się zabliźnić, a kość piszczelowa zrosnąć. Do początku semestru zostało jeszcze trochę czasu, więc jak nie będziesz kombinować to w jakieś 2 tygodnie powinno być już wszystko w porządku. Będziesz w prawdzie przez jakiś czas wolniej chodził, ale przynajmniej nie opuścisz zajęć. A jak tylko się dowiem że coś głupiego strzeliło ci do głowy zaraz po wyjściu stąd to wrócisz i będziesz siedział w tej pięknej białej sali aż nie będzie wszyściutko z tobą w porządku. Zrozumiano?
-Em... Taaak.- nie kryje, trochę się ucieszyłem. Chce w końcu pójść do tej szkoły. Może w końcu kogoś poznam? Znaczy no na pewno kogoś poznam. Przecież muszę chyba z kimś dzielić pokój? No właśnie... Nie tyle chce iść do szkoły co wreszcie do internatu. Przespać się w moim nowym łóżku, znaleźć jakieś miłe, ciche miejsce, w którym spokojnie mógłbym siąść i słuchać muzyki godzinami. Eh... Szkoły to ja szczerze nienawidzę. Dziewięć lat rówieśnicy i starsi nie dawali mi spokoju. A przez co? Przez to jak wyglądam i jak to wyjaśniła mi rodzinka, przez samo moje zachowanie. Jeszcze pamiętam jak to śmiejąc się do rozpuku "koledzy" dosłownie wrzucali mnie do damskich toalet czy szatni. Nie no ubaw po pachy! Gratuluje! Jak teraz o tym myślę to TA szkoła też może okazać się nie najlepszym pomysłem... Ojciec specjalnie z myślą o mnie wybrał mi taką gdzie uczęszczają same chłopaki. Już widzę te dziwne uśmieszki i słyszę te teksty typu "panienka to chyba miejsca pomyliła". Może jak będzie mi widać tylko oczy to będę odstraszał a nie przyciągał gapiów... Nienawidzę takich ludzi. Chociaż pewna osoba próbowała mnie nauczyć żeby być obojętnym na takie zachowanie. Żeby oni robili sobie co tam chcą a mnie to nie obchodziło. Tylko że trochę nie wyszło, nadal tak nie potrafię.
Na tego typu rozmyślaniach minęły mi kolejne dni i kolejne, i jeszcze trzy. Wypuścili mnie dwa dni przed rozpoczęciem roku. W internacie na dyżurce dowiedziałem się, że moje rzeczy już dojechały jakiś czas temu i ktoś je zaniósł do pokoju. Dostałem od niego kluczy, a przemiła pani poinformowała mnie jeszcze o tym, że nie mieszkam zam tylko z współlokatorem. No i fajnie! W żółwim tempie powłóczyłem nogami do nowego lokum, przy okazji odnajdując stołówkę, toalety "korytarzowe", jakiś składzik na miotły, mały sklepik i jeszcze parę innych pomieszczeń tego typu. Budynek był spory a ja musiałem dojść na 4 piętro do pokoju o numerze 493, więc kawałek do niego miałem. A jeszcze chodząc wolniej niż dotychczas... Masakra.
Dziwię się trochę, że nikogo nie było na korytarzach ani szkoły, ani internatu. Nawet na dziedzińcu czy też żywej duszy nie widziałem przechodząc przez park niedaleko. Przecież to jest nienormalne... Zawsze ktoś się kręci w takich miejscach. Uh... Aż mnie ciarki przeszły. Może coś się stało? Albo dyrekcja ma jakiś zakaz? A może tu rok szkolny zaczyna się później? Najdziwniejsze w tej sytuacji jest to, że cały czas czuje na sobie czyjś wzrok, ale kiedy się obracam lub dyskretnie rozglądam to nadal nikogo nie widzę.. Mój instynkt co do tego, że ktoś mnie obserwuje jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Co to ma być do cholery?! Już bym wolał głupi, wkurzający komentarz niż żeby ktoś za mną łaził! Eh...
Kiedy już stanąłem przed właściwymi drzwiami miałem dylemat "Zapukać czy otworzyć kluczem?", słysząc, że w środku ktoś rozmawia, a raczej dwie osoby, postanowiłem jednak zapukać. Miałem na sobie swoją ulubioną czarną bluzę z kapturem, który zresztą miałem nasunięty najdalej jak się tylko dało na moje białe włosy, rurki i trampki także w tym kolorze. Po chwili od mojego pukania usłyszałem, że rozmowa ustała i ktoś podchodzi do drzwi. Otworzył mi wysoki brunet o praktycznie czarnych oczach. Był z 15cm wyższy ode mnie, a ja mam marne 165cm wzrostu. Coraz bardziej zgadzam się z opinią ludu, o tym że pomyliłem płeć... Ale wracając do bruneta, który stoi przede mną. O ironio, ja jestem w ciemnych barwach a ten tu oto stoi sobie w błękitnej koszuli, dżinsach i niebieskich adidasach z zielonymi wstawkami.
-Mogę w czymś pomóc?- powiedział to z wyczuwalnym zdziwieniem. Coś czuje że przez chwile patrzyłem na niego maślanym wzrokiem...
-Nazywam się Gabriel Kurotsuki i jestem twoim współlokatorem.- mówiąc to patrzyłem się po ścianach i w podłogę, byle by tylko nie patrzeć w tę głębie jego oczu. Nie wiem czemu, ale mnie rozpraszała...
-Współlokator? Uff... Czyli jednak przyjechałeś. Zaczynałem się zastanawiać co z właścicielem tej walizy o tam- wskazał na moją kochaną i nie taką sporą walizkę pod łóżkiem, chyba moim w takim wypadku.- bo ona już jest a ciebie wcięło. Gdzie byłeś? Zwykle przyjeżdża się z rzeczami, nie? A sorki, nazywam się Funaki Mimiro, ale możesz mówić Fu albo jak tam sobie chcesz.- uśmiechnął się do mnie promieniejąc aż szczęściem. Ciekawe skąd u niego się bierze tyle energii i to na parę dni przed szkołą... Meh... Strasznie dużo mówi. Kiedyś nie wytrzymam.- A czy twoje imię można jakoś zdrobnić? Sądzę, że nie dam rady zawsze wymawiać go całego, a nie chce...
-Gabryś.-przerwałem mu to ujadanie... Może mało grzecznie, ale kto zabroni?
-No! Super. To Gabryś wchodzisz, czy będziesz tak w progu stał? A właśnie to jest Raikou.-powiedział wskazując na chłopaka siedzącego na krześle przy stole na środku pokoju. Pokój swoją drogą jest dość spory. Dwa łóżka po obu stronach, na środku stół i 3 krzesła, duże okno na dziedziniec, po dwie szafy, komody i biurka, plus nad łóżkami wisiały pułki na jakieś duperele. Zaraz przy drzwiach po prawej stronie znajdowała się łazienka, a po lewej szafka na buty i wieszaki. Miło dość. Wracając, chłopak ten miał kasztanowe włosy, zielone oczy i był chyba tego samego wzrostu co Funaki, ubrany ogółem na fioletowo. Kiedy Fu go przedstawił, on zlustrował mnie wzrokiem, uśmiechnął się pod nosem i pomachał teoretycznie na przywitanie. Hmm... Wydaje mi się, że go skądś kojarzę. Tylko skąd? Chociaż w sumie mogłem go z kimś pomylić... Bo mogłem, ne? Wszedłem do środka i usiadłem na łóżku. Fu chyba chciał kontynuować rozmowę, niestety nie mógł, bo Raikou był zajęty wpatrywaniem się w moją skromną osobę...
*****
Tak szczerze... Było krótko czy ujdzie =^.^=?
Historje od Yume no petto =^.^=
wtorek, 3 grudnia 2013
niedziela, 1 grudnia 2013
Przedstawienie postacie =^.^=
Tak jak w tytule przedstawię tutaj parę postaci z głównego opowiadania. Tematyka yaoi, ale mogę wpleść też troszkę yuri. To już jak wyjdzie i jak będziecie chcieć ^ ^
Gabriel Kurotsuki - 1 klasa liceum.
Szczupły, a wręcz wychudzony albinos. Wygląd jednak różni się od typowego albinosa. Włosy śnieżnobiałe i szkarłatne oczy są dość nienaturalne, do tego bardzo jasna karnacja. Gabiś ma mały zgrabny nosek i malinowe usteczka.
Dobra koniec z tą słodyczą.
Z racji swojego wyglądy był narażony na dość niemiłe komentarze i zachowanie znajomych. Od 15 roku życia przestał ścinać włosy na krótko, więc w obecnej chwili sięgają pasa (czym może troszkę pogorszył swoją sytuacje?) Stanowią dla niego zasłonę przed otoczeniem w niefortunnych sytuacjach. Ubiera się w ciemnych barwach, dominuje kolor czarny. Często zakłada swoją ukochaną bluzę z kapturem , który zresztą naciąga najdalej jak tylko może.
Nie lubi szkoły, a nauka była zawsze pase, ale za to kocha biegać (piąteczka z wf-u), oraz przecudnie rysuje (6 z zajęć artystycznych). Raczej cichy i zamknięty w sobie. Nie ma bliższych znajomych, a rodzina go od siebie odpycha ze względu na jego orientacje seksualną (jest bi), oraz podejście do innych (psuł im znajomości). Nie umie rozmawiać z ludźmi, oraz jakiekolwiek problemy rozwiązuje na własną rękę. Jest obojętny na otoczenie, ale często się irytuje. W tym czasie jego zdolność do kontaktowania się z innymi wraca do normy.
Funaki Mimiro - 1 klasa liceum.
Jest szczupłym, wysportowanym brunetem o wyraźnych, męskich rysach twarzy i ciemnych jak smoła oczach. Jego zainteresowania to głównie sztuki walki. Często biega w parku blisko szkoły. Kompletny lewus jeśli chodzi o zajęcia, w których artystyczna część człowieka powinna się uwolnić. Radosny i gadatliwy, ale jak trzeba poważny i rozsądny. Dobrze się uczy i lubi to robić. Szybko się zaprzyjaźnia, a jego najlepszym przyjacielem od najmłodszych lat jest Raikou Yugomichi.
Raikou Yugomichi - 2 klasa liceum
Tak samo jak Funaki szczupły i wysportowany. Razem z Fu ćwiczy, uczy się i takie tam...
Szatyn o zielonych jak trawa latem oczach. Straszny prowokator pod każdym względem, szczególnie znając jakieś sekrety. Najlepiej mało przyjemne. Wścibski. Nie jest tak rozgadany jak Funaki, ale dużo mu nie brakuje. Szybko się zaprzyjaźnia. Nie lubi rozmawiać o swojej przeszłości.
*****
Wiem, wiem. Mało informacji co? Jak się chce coś wiedzieć szczególnego to:
a)pytać w komentarzach.
b)niektóre informacje będą podane w trakcie i po prostu nie mogę ich tak po prostu zdradzać T-T Bo nie będzie zaskoczenia.
Pierwszy rozdział już jest zapisany w moim tajnym zeszycie, więc jak tylko przepisze na kompa to wrzucam i już teraz BŁAGAM WAS LUDZIE! WYBACZCIE MI BŁĘDY!
-Yume
Gabriel Kurotsuki - 1 klasa liceum.
Szczupły, a wręcz wychudzony albinos. Wygląd jednak różni się od typowego albinosa. Włosy śnieżnobiałe i szkarłatne oczy są dość nienaturalne, do tego bardzo jasna karnacja. Gabiś ma mały zgrabny nosek i malinowe usteczka.
Dobra koniec z tą słodyczą.
Z racji swojego wyglądy był narażony na dość niemiłe komentarze i zachowanie znajomych. Od 15 roku życia przestał ścinać włosy na krótko, więc w obecnej chwili sięgają pasa (czym może troszkę pogorszył swoją sytuacje?) Stanowią dla niego zasłonę przed otoczeniem w niefortunnych sytuacjach. Ubiera się w ciemnych barwach, dominuje kolor czarny. Często zakłada swoją ukochaną bluzę z kapturem , który zresztą naciąga najdalej jak tylko może.
Nie lubi szkoły, a nauka była zawsze pase, ale za to kocha biegać (piąteczka z wf-u), oraz przecudnie rysuje (6 z zajęć artystycznych). Raczej cichy i zamknięty w sobie. Nie ma bliższych znajomych, a rodzina go od siebie odpycha ze względu na jego orientacje seksualną (jest bi), oraz podejście do innych (psuł im znajomości). Nie umie rozmawiać z ludźmi, oraz jakiekolwiek problemy rozwiązuje na własną rękę. Jest obojętny na otoczenie, ale często się irytuje. W tym czasie jego zdolność do kontaktowania się z innymi wraca do normy.
Funaki Mimiro - 1 klasa liceum.
Jest szczupłym, wysportowanym brunetem o wyraźnych, męskich rysach twarzy i ciemnych jak smoła oczach. Jego zainteresowania to głównie sztuki walki. Często biega w parku blisko szkoły. Kompletny lewus jeśli chodzi o zajęcia, w których artystyczna część człowieka powinna się uwolnić. Radosny i gadatliwy, ale jak trzeba poważny i rozsądny. Dobrze się uczy i lubi to robić. Szybko się zaprzyjaźnia, a jego najlepszym przyjacielem od najmłodszych lat jest Raikou Yugomichi.
Raikou Yugomichi - 2 klasa liceum
Tak samo jak Funaki szczupły i wysportowany. Razem z Fu ćwiczy, uczy się i takie tam...
Szatyn o zielonych jak trawa latem oczach. Straszny prowokator pod każdym względem, szczególnie znając jakieś sekrety. Najlepiej mało przyjemne. Wścibski. Nie jest tak rozgadany jak Funaki, ale dużo mu nie brakuje. Szybko się zaprzyjaźnia. Nie lubi rozmawiać o swojej przeszłości.
*****
Wiem, wiem. Mało informacji co? Jak się chce coś wiedzieć szczególnego to:
a)pytać w komentarzach.
b)niektóre informacje będą podane w trakcie i po prostu nie mogę ich tak po prostu zdradzać T-T Bo nie będzie zaskoczenia.
Pierwszy rozdział już jest zapisany w moim tajnym zeszycie, więc jak tylko przepisze na kompa to wrzucam i już teraz BŁAGAM WAS LUDZIE! WYBACZCIE MI BŁĘDY!
-Yume
czwartek, 28 listopada 2013
Konnichiwa!
Konnichiwa.
Watashi no namae wa Yume desu.
.
.
.
Ups... Gomen, tzw przepraszam ^.^' Cześć wszystkim jestem Yume. Pierwszy raz zabrałem się za prowadzenie bloga więc wszelkie rady mogą być pomocne. Oczywiście nie gwarantuje, że do wszystkich się dostosuje, ale poczytam na pewno... Dobra będę wrzucał tu swoje opowiadania. Większość dłuższych będzie raczej z mojego pomysłu, ale chętnie przyjmę zamówienia na oneshoty ^v^ Co do zamówień to pisze w kategoriach "yaoi", "yuri", "shounen-ai" i "shoujo-ai", więc nie pisać nie wiadomo czego... Jak się komuś nie podoba taka treść to "Pa pa" /macha chusteczką/, bo nie będę tłumaczył każdemu z osobna tego, że nie każe czytać mojego bloga jak się komuś nie podoba. Postaram się pisać w miarę często, spełniając oczekiwania (do czego przydało by się wiedzieć czego oczekujecie po opowiadaniu...) i tak żeby potem nie było komentarzy typu "O boże ale to było krótkie! A tak w ogóle to mi chodziło o co innego! Nie umiesz pisać cieciu!" =.=' Tia... A właśnie! Jak się przeczyta rozdział to pisać komentarze! Klawiatura nie gryzie, a myślenie nie boli ^U^ he he... Jak ktoś chętny to mogę też coś nie coś narysować, gdyż rysowanie a'la manga stało się moim hobby. Tylko też żeby potem nie było, że nie o to chodziło >.<
Z góry przepraszam za błędy ortograficzne, interpunkcyjne i takie tam. Nie umiem się skupić na ich poprawie... Jak to będzie bardzo przeszkadzać to wtedy poproszę kogoś o pomoc. Ale dopiero jak będziecie się bardzo na mnie skarżyć. Chyba wszystko co miałem to powiedziałem... Coś nie jasne? Jakieś pytania? Pisać w komentarzach ^w^
Jane~!
-Yume
Watashi no namae wa Yume desu.
.
.
.
Ups... Gomen, tzw przepraszam ^.^' Cześć wszystkim jestem Yume. Pierwszy raz zabrałem się za prowadzenie bloga więc wszelkie rady mogą być pomocne. Oczywiście nie gwarantuje, że do wszystkich się dostosuje, ale poczytam na pewno... Dobra będę wrzucał tu swoje opowiadania. Większość dłuższych będzie raczej z mojego pomysłu, ale chętnie przyjmę zamówienia na oneshoty ^v^ Co do zamówień to pisze w kategoriach "yaoi", "yuri", "shounen-ai" i "shoujo-ai", więc nie pisać nie wiadomo czego... Jak się komuś nie podoba taka treść to "Pa pa" /macha chusteczką/, bo nie będę tłumaczył każdemu z osobna tego, że nie każe czytać mojego bloga jak się komuś nie podoba. Postaram się pisać w miarę często, spełniając oczekiwania (do czego przydało by się wiedzieć czego oczekujecie po opowiadaniu...) i tak żeby potem nie było komentarzy typu "O boże ale to było krótkie! A tak w ogóle to mi chodziło o co innego! Nie umiesz pisać cieciu!" =.=' Tia... A właśnie! Jak się przeczyta rozdział to pisać komentarze! Klawiatura nie gryzie, a myślenie nie boli ^U^ he he... Jak ktoś chętny to mogę też coś nie coś narysować, gdyż rysowanie a'la manga stało się moim hobby. Tylko też żeby potem nie było, że nie o to chodziło >.<
Z góry przepraszam za błędy ortograficzne, interpunkcyjne i takie tam. Nie umiem się skupić na ich poprawie... Jak to będzie bardzo przeszkadzać to wtedy poproszę kogoś o pomoc. Ale dopiero jak będziecie się bardzo na mnie skarżyć. Chyba wszystko co miałem to powiedziałem... Coś nie jasne? Jakieś pytania? Pisać w komentarzach ^w^
Jane~!
-Yume
Subskrybuj:
Posty (Atom)